____________________________________________
Liam
- Dziękuję - szepnąłem pomagając jej wsiąść do samochodu.
- Ty? Nie masz za co. Przecież to ja powinnam dziękować - zaśmiała się, ten śmiech był taki cudowny.
- Jak to nie? Zgodziłaś się ze mną pojechać. Boisz się prawda? - wiedziałem że tak jest, to pytanie było czysto retoryczne, nawet gdyby zaprzeczyła milion razy ja wiedziałbym ze jest inaczej.
- Nie - a jednak spróbowała kłamać, choć oboje wiedzieliśmy jaka jest prawda.
- Dlaczego kłamiesz? Wiem że się boisz... Nie musisz mnie oszukiwać - szepnąłem i usiadłem na swoim miejscu.
- Liam... Ja... - nie odpowiedziała popatrzyła tylko w okno, przez jakiś czas jechaliśmy w ciszy. Nie chciałem zaczynać kolejnego tematu bo bałem się że i ten skończy się kolejnym milczeniem.
Dużo dziewczyn się mnie bało ale nie chciałem by ona należała do ich. W końcu dojechaliśmy na miejsce w którym mieliśmy się spotkać z moimi znajomymi, którzy także się wybierali do Camden. Stell nie chciała wysiadać więc pozwoliłem jej zostać, dałem jej do zabawy swojego smartfona żeby się nie nudziła bo nie wiedziałem ile zajmie nam dogadanie szczegółów a równocześnie nie do końca chciałem by to wszystko słyszała. Kilku z nas miało w ten weekend walkę w Camden, ja niestety albo na szczęście nie zaliczałem się do tych osób. Osobiście trochę żałowałem, ale taka na przykład Fi skakała z radości gdy dowiedziała się że ja nie biorę udziału.
- Hej Li, gdzie masz Stell? - usłyszałem za sobą głos Fifi.
- Siedzi w samochodzie a co?
- Nic, po prostu założyłyśmy się Carą i Izzy czy z tobą przyjedzie. I wygrałam. Muszę jej podziękować - zaśmiała się i skoczyła na miejsce kierowcy mojego samochodu. Ja z powrotem odwróciłem się do tłumu który powoli się zbierał. Po piętnastu minutach byli już wszyscy, Riker przedstawił plan podróży i oznajmił kto się bije. Wszyscy chcieli mieć w tym jakiś swój udział, mój polegał tylko na tym że prowadziłem trening chłopaków którzy mieli walkę.
Po kolejnych minutach zaczęły się denerwować największe tapeciary towarzystwa, nadęte lale które mogły z nami jeździć tylko dla tego że były z jednym z nas... Właściwie chyba nawet ich faceci znosili je tylko dlatego że uważali iż są one świetne w łóżku. Jednak gdy oni odjechali to inne laski też zaczęły się nudzić, my właściwie od ponad trzydziestu minut gadaliśmy o bezsensownych rzeczach.
- Kiedy w końcu skończycie? - zapytała Bess siadając na masce samochodu swojego faceta i przyciągając go do siebie - Ja na prawdę jestem cierpliwa ale nie mam zamiaru jechać z pijanym facetem. Jedno piwo okej - powiedziała biorąc jego puszkę - ale to jest drugie i to przegięcie - powiedziała rzucając puszką za siebie - jedziesz czy zostajesz?
- Jadę, jadę - zaśmiał się próbując ją pocałować jednak ona mu umknęła.
- To się cieszę - powiedziała i wskoczyła do samochodu.
- Liam... - głos Fi o mal nie doprowadził mnie do zawału - może już jedźmy dalej? - powiedziała patrząc na Stell, która wyszła razem z nią. Z osób które tu zostały chyba znała tylko 3 albo 4.
- Tak, to dobry pomysł - powiedziałem i popchnąłem ją na Tom'a - to ja i Stell widzimy się z wami dopiero jutro. Nara - powiedziałem - idziemy do samochodu?
- ee... Jasne - powiedziała szybko przebiegając wzrokiem po osobach które tu były, obróciła się ale Will chwycił ją za łokieć,
- Czy my się nie znamy? - zapytał, byłem wściekły o to co zrobił. Prosiłem ich.
- Raczej nie - odpowiedziała i ponownie się odwróciła.
- Jesteś Jenner?
- Taak - powiedziała i powoli odwróciła się ponownie w ich stronę, zastanawiałem się skąd on ją zna. Czyżby z nią był?
- I jesteś córką Amy?
- Amandy - poprawiła go.
- Tak, tak Amandy Jenner - powiedział, jak dziwnie brzmiało pełne imię jego pani mecenas w jego wykonaniu.
- Tak, a co?
- No proszę córeczka pani mecenas - zaśmiał się - gdyby matka wiedziała z kim się zadajesz - powiedział i najwyraźniej ją zdenerwował.
- Odpierdol się - warknęła podchodząc do niego, nie wiedziałem że jest taka ostra - moja matka ma mnie w dupie. Interesują ją wyłącznie ludzie których broni. Więc nie wpierdalaj się w moje życie. Moja sprawa z kim się zadaję, co robię, kiedy i gdzie! - krzyknęła a Fi wyskoczyła z samochodu i mocno ją przytuliła.
- Stell, nie warto się denerwować przez tego pacana. Jedź już z Harry'm, pojedźcie na obiad czy coś. A on się już zamknie i nie będzie pierdolił - powiedziała i rzuciła mu piorunujące spojrzenie. Wzruszył ramionami, odwrócił się i odszedł.
- Dzięki - szepnąłem - Stell, chodź - powiedziałem i wziąłem ją za rękę. Chwile później dostałem SMS "Jej matka jest adwokatem. Ma ją w dupie. Myśli że pieniądze wychowają córkę. Nie rozmawiaj na ten temat. Wytłumacze ci gdy sama będę wiedzieć więcej. To 40 minut w samochodzie to było za mało. Jej matka broni też Okiego, Pita, Daisy, Matty i Brady. Pomóż jej się rozwerać. Do jutra". "No to mamy przekichane" - pomyślałem.
___________________________
Podoba się?
Dobranoc *-* słuchając na dobry sen :)
- Jak to nie? Zgodziłaś się ze mną pojechać. Boisz się prawda? - wiedziałem że tak jest, to pytanie było czysto retoryczne, nawet gdyby zaprzeczyła milion razy ja wiedziałbym ze jest inaczej.
- Nie - a jednak spróbowała kłamać, choć oboje wiedzieliśmy jaka jest prawda.
- Dlaczego kłamiesz? Wiem że się boisz... Nie musisz mnie oszukiwać - szepnąłem i usiadłem na swoim miejscu.
- Liam... Ja... - nie odpowiedziała popatrzyła tylko w okno, przez jakiś czas jechaliśmy w ciszy. Nie chciałem zaczynać kolejnego tematu bo bałem się że i ten skończy się kolejnym milczeniem.
Dużo dziewczyn się mnie bało ale nie chciałem by ona należała do ich. W końcu dojechaliśmy na miejsce w którym mieliśmy się spotkać z moimi znajomymi, którzy także się wybierali do Camden. Stell nie chciała wysiadać więc pozwoliłem jej zostać, dałem jej do zabawy swojego smartfona żeby się nie nudziła bo nie wiedziałem ile zajmie nam dogadanie szczegółów a równocześnie nie do końca chciałem by to wszystko słyszała. Kilku z nas miało w ten weekend walkę w Camden, ja niestety albo na szczęście nie zaliczałem się do tych osób. Osobiście trochę żałowałem, ale taka na przykład Fi skakała z radości gdy dowiedziała się że ja nie biorę udziału.
- Hej Li, gdzie masz Stell? - usłyszałem za sobą głos Fifi.
- Siedzi w samochodzie a co?
- Nic, po prostu założyłyśmy się Carą i Izzy czy z tobą przyjedzie. I wygrałam. Muszę jej podziękować - zaśmiała się i skoczyła na miejsce kierowcy mojego samochodu. Ja z powrotem odwróciłem się do tłumu który powoli się zbierał. Po piętnastu minutach byli już wszyscy, Riker przedstawił plan podróży i oznajmił kto się bije. Wszyscy chcieli mieć w tym jakiś swój udział, mój polegał tylko na tym że prowadziłem trening chłopaków którzy mieli walkę.
Po kolejnych minutach zaczęły się denerwować największe tapeciary towarzystwa, nadęte lale które mogły z nami jeździć tylko dla tego że były z jednym z nas... Właściwie chyba nawet ich faceci znosili je tylko dlatego że uważali iż są one świetne w łóżku. Jednak gdy oni odjechali to inne laski też zaczęły się nudzić, my właściwie od ponad trzydziestu minut gadaliśmy o bezsensownych rzeczach.
- Kiedy w końcu skończycie? - zapytała Bess siadając na masce samochodu swojego faceta i przyciągając go do siebie - Ja na prawdę jestem cierpliwa ale nie mam zamiaru jechać z pijanym facetem. Jedno piwo okej - powiedziała biorąc jego puszkę - ale to jest drugie i to przegięcie - powiedziała rzucając puszką za siebie - jedziesz czy zostajesz?
- Jadę, jadę - zaśmiał się próbując ją pocałować jednak ona mu umknęła.
- To się cieszę - powiedziała i wskoczyła do samochodu.
- Liam... - głos Fi o mal nie doprowadził mnie do zawału - może już jedźmy dalej? - powiedziała patrząc na Stell, która wyszła razem z nią. Z osób które tu zostały chyba znała tylko 3 albo 4.
- Tak, to dobry pomysł - powiedziałem i popchnąłem ją na Tom'a - to ja i Stell widzimy się z wami dopiero jutro. Nara - powiedziałem - idziemy do samochodu?
- ee... Jasne - powiedziała szybko przebiegając wzrokiem po osobach które tu były, obróciła się ale Will chwycił ją za łokieć,
- Czy my się nie znamy? - zapytał, byłem wściekły o to co zrobił. Prosiłem ich.
- Raczej nie - odpowiedziała i ponownie się odwróciła.
- Jesteś Jenner?
- Taak - powiedziała i powoli odwróciła się ponownie w ich stronę, zastanawiałem się skąd on ją zna. Czyżby z nią był?
- I jesteś córką Amy?
- Amandy - poprawiła go.
- Tak, tak Amandy Jenner - powiedział, jak dziwnie brzmiało pełne imię jego pani mecenas w jego wykonaniu.
- Tak, a co?
- No proszę córeczka pani mecenas - zaśmiał się - gdyby matka wiedziała z kim się zadajesz - powiedział i najwyraźniej ją zdenerwował.
- Odpierdol się - warknęła podchodząc do niego, nie wiedziałem że jest taka ostra - moja matka ma mnie w dupie. Interesują ją wyłącznie ludzie których broni. Więc nie wpierdalaj się w moje życie. Moja sprawa z kim się zadaję, co robię, kiedy i gdzie! - krzyknęła a Fi wyskoczyła z samochodu i mocno ją przytuliła.
- Stell, nie warto się denerwować przez tego pacana. Jedź już z Harry'm, pojedźcie na obiad czy coś. A on się już zamknie i nie będzie pierdolił - powiedziała i rzuciła mu piorunujące spojrzenie. Wzruszył ramionami, odwrócił się i odszedł.
- Dzięki - szepnąłem - Stell, chodź - powiedziałem i wziąłem ją za rękę. Chwile później dostałem SMS "Jej matka jest adwokatem. Ma ją w dupie. Myśli że pieniądze wychowają córkę. Nie rozmawiaj na ten temat. Wytłumacze ci gdy sama będę wiedzieć więcej. To 40 minut w samochodzie to było za mało. Jej matka broni też Okiego, Pita, Daisy, Matty i Brady. Pomóż jej się rozwerać. Do jutra". "No to mamy przekichane" - pomyślałem.
___________________________
Podoba się?
Dobranoc *-* słuchając na dobry sen :)
W końcu się doczekałam :3 Rozdział jak zawsze cudowny do następnego ♡
OdpowiedzUsuń~Lenchi♥
Whoah! Ale sie porobiło XD Liam ma Stell do opieki pewnie i wgl.. Wow <3 czekam na następny ;)
OdpowiedzUsuńJezu *0* dawaj szybko nexta! :*
OdpowiedzUsuńCzekam na info o kolejnym kochana :*
OdpowiedzUsuńDaria B. <3